+ startowa    + ulubione  

 
..:: Menu ::..
» Strona główna
» O szkole
» Aktualności
» Archiwum
» Dyrekcja
» Nauczyciele
» Uczniowie
» Organizacja szkoły
» Dokumenty szkolne
» Zdjęcia
» Koła zainteresowań
» Wolontariat
» Sport
» Samorząd
» Publikacje
» Nasze miasto
» Na wesoło
» Linki
 
..:: Nasze strony ::..
» Serwis fotograficzny
» Biblioteka ZSS Nr 1
» SP Nr 29
 
 
 
..:: Na wesoło ::..


  Deformator szkolny
 




Przychodzi baba do lekarza cała w muchach.
Lekarz ją pyta: Po co pani przyszła?
- Zostałam zmuszona.

Nauczycielka w szkole pyta Jasia.
- Jasiu, powiedz co mamy z gąski?
- Smalec.
- No dobrze Jasiu, ale co jeszcze?
- Smalec.
-Dobrze, powiedz mi, co masz w poduszce?
- Dziurę.
- A co jest w tej dziurze?
- Pierze.
- No to co mamy z gąski?
- Smalec.

Do ciężko rannego w wypadku samochodowym podchodzi ksiądz:
- Czy wierzysz w Boga?
- Chłopie ja tu umieram, a tobie się na zagadki zebrało..

Młody ojciec wraca ze spaceru z dzieckiem. Żona patrzy na niemowlę i krzyczy:
- Boże, to nie nasze maleństwo!
Na to mąż:
- Daj spokój... - mówi bez emocji małżonek. - Zobacz, jaki fajny wózek!

W przedszkolu Jasiu siedzi na nocniczku i płacze.
- Dlaczego płaczesz? - pyta pani wychowawczyni
- Bo pani Zosia powiedziała, że jak ktoś nie zrobi kupki to nie
pójdzie na spacer.
- I co? Nie możesz zrobić...
- Ja zrobiłem, ale Wojtek mi ukradł

Wkrótce w Trójmieście będą produkowane samochody BMW ze szklanymi drzwiami. Dlaczego?
- Żeby było widać cały dres.

Koleżanka blondynki dostała od niej fax. Za chwilę otrzymuje go po
raz drugi, potem trzeci,....
Po 20 kopii zdenerwowana dzwoni do
blondynki na komórkę.
K: Czemu wysyłasz wciąż tą samą kartkę?
P: Bo mi ciągle dołem wraca...

Siedzi blondynka sama w domu. Pukanie do drzwi.
- Kto tam?
- Ja.
- Jak to... Ja?!

- Baco, czym zabiliście sąsiada?
- A synecką, Wysoki Sądzie...
- Wieprzową, czy wołową?
- Kolejową...

Bacowa budzi swojego męża w środku nocy.
- Anto, pchła mi chodzi po plecach, złap ja i zabij.
- Zapal światło - doradza zaspany baca. - Jak cię zobaczy, to sama zdechnie ze strachu.

Juhas widzi bacę prowadzącego duże stado owiec.
- Dokąd je prowadzicie?
- Do domu. Bedę je hodował.
- Przecie nie macie obory, ani zagrody! Gdzie będziecie je trzymać?
- W mojej izbie.
- Toż to straszny smród!
- Cóż, będą się musiały przyzwyczaić.

Zdenerwowana blondynka krzyczy do boy'a hotelowego:
- Pan sobie myśli, że jak jestem ze wsi, to może mnie pan wsadzić do tak małego pokoju?!
- Ależ proszę pani, jedziemy na razie windą.

Do sklepu wchodzi blondynka i zwraca się do ekspedientki:
- Poproszę episkopat.
- Chyba epidiaskop?
- Proszę pani, to ja podejmuję diecezje!
- Chyba decyzje?
- Niech pani się nie wymądrza! W szkole byłam prymasem!

Jakie są ulubione zwierzęta każdej blondynki?
- Norki - w szafie, jaguar - w garażu i osioł, który na to wszystko zapracuje.

Przed automatem z wodą sodową stoi blondynka. Wrzuca monetę, czeka aż szklanka napełni się wodą, wypija, wrzuca monetę i tak bez końca.
Ludzie stojący za nią w kolejce niecierpliwią się.
- Niech się pani pośpieszy!
- Nie ma głupich, ja cały czas wygrywam!

Na lekcji biologii nauczycielka mówi:
- Pamiętajcie, dzieci, że nie wolno całować kotków ani piesków, bo od tego mogą się przenosić różne groźne zarazki. A może ktoś z was ma na to przykład?
Zgłasza się Jasio:
- Ja mam, proszę pani. Moja ciocia całowała raz kotka.
- I co?
- No i zdechł.

Dwie blondynki chciały zdobyć nagrodę Nobla. Jedna wpadła na genialny pomysł:
- No to może polecimy na Słońce?
Druga odpowiada:
- No coś ty głupia, spalimy się.
- To polecimy w nocy.

Na egzaminie znudzony profesor mówi do niezbyt dobrze przygotowanego studenta:
- Zadam tylko jedno pytanie wyciągające. Jak pan odpowie to pan zdał, jeśli nie - to dwója. Ile liści jest na tym drzewie za oknem?
- 3487 - odpowiada bez zająknięcia student.
- Jak pan to policzył? - pyta zdumiony profesor.
- A to już, panie profesorze, jest drugie pytanie.

Wściekły profesor wchodzi do sali wykładowej i mówi:
- Wszyscy nienormalni maja wstać!
Nikt się nie rusza. Po dłuższej chwili wstaje jeden student.
- No proszę! - mówi ironicznie profesor i pyta studenta. - Czemu uważa się pan na nienormalnego?
- Nie uważam się za nienormalnego, ale głupio mi, że pan profesor tak sam stoi...

Na uczelni medycznej w dawnym ZSRR student zdaje egzamin końcowy. Egzaminator pokazuje mu szkielet i pyta:
- Czyj jest to szkielet?
Student się zastanawia:
- Pies czy wilk?
- To szkielet psa - odpowiada.
- Dobrze, a ten?
Student myśli:
- Krowa albo żubr? Eee, skąd by mieli szkielet żubra?
- To szkielet krowy - odpowiada.
- Dobrze, no i ostatni szkielet.
- Choroba, człowiek albo małpa - zastanawia się student. - Chyba człowiek, ale pewien nie jestem.
- No słucham? - ponagla egzaminator.
- Kurcze jak powiem człowiek a to będzie małpa to się zbłaźnię - zastanawia się nadal student.
Denerwujący się egzaminator podpowiada:
- No, o czym uczyliście się przez pięć lat?
Zdumiony student:
- Niemożliwe!!! Lenin???

Przychodzi student na egzamin z historii transportu i ten zadaje mu na dzień dobry pytanko:
- Proszę podać ile wynosiła długość linii kolejowych w Polsce?
Student początkowo zdębiał, ale pyta:
- A w którym roku?
W odpowiedzi słyszy:
- Wie Pan co, jest mi to obojętne.
Odpowiedź studenta:
- Rok 1493 - kilometrów: 0

Żona pyta męża:
- Kochanie, jakie kobiety podobają Ci się najbardziej, piękne czy mądre?
Mąż odpowiada:
-Ani takie, ani takie, ty mi się najbardziej podobasz.

Ciocia mówi do Jasia:
- Ale jesteś do mnie podobny!
- Mamo, ciocia mnie straszy!

Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca
i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi:
- Skacz!
- Nie skoczę.
- Gentleman skoczyłby.
Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi:
- Skacz!
- Nie skoczę.
- Gentleman skoczyłby.
- Nie skoczę.
- Ale teraz jest taka moda.
Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi:
- Skacz!
- Nie skoczę.
- Gentleman skoczyłby.
- Nie skoczę.
- Ale teraz jest taka moda.
- Nie skoczę.
- To rozkaz!
Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi:
- Skacz!
- Nie skoczę.
- Gentleman skoczyłby.
- Nie skoczę.
- Ale teraz jest taka moda.
- Nie skoczę.
- To rozkaz!
- Nie skoczę.
- A to nie skacz!
Polak skoczył.

- Jasiu, skąd masz takiego wielkiego siniaka na czole?
- To od myślenia, mamo.
- Jak to od myślenia?
- Myślałem, że Kazik nie trafi mnie kamieniem.

Dzwoni Sasza z Leningradu do Fiodora na Syberię:
- Ty, stary słyszałem, że u Was tęga zima - mówi Sasza.
- Jaka tam tęga. Raptem -25*C - odpowiada Fiodor.
- Tak? A ja słyszałem w telewizji, że -60*C - z zaciekawieniem rzecze Sasza.
- A, chyba, że na dworze... - mówi Fiodor.

Spotykają się dwaj kumple:
- Cześć, co słychać?
- A, no wiesz, różnie bywa.
- Słyszałem, że się ożeniłeś?
- Zgadza się...
- Ładna ta twoja żona?
- Wszyscy mówią, że jest podobna do Matki Boskiej.
- Pokaż zdjęcie... O Matko Boska!

W klasie Jasia wychowawczyni pyta:
- Jaka waszym zdaniem powinna być idealna szkoła?
A klasa zgodnym chórem:
- Zamknięta!

-Wie pani, mój mąż jest taki uczuciowy.
-Naprawdę?
-Tak. Kiedy zmywam naczynia w kuchni, on mówi: "Mamuchna zamknij drzwi. Nie mogę patrzeć na to, ze się tak zapracowujesz".

Idzie Adam i Ewa przez Raj. 
Ewa pyta Adama drżącym głosem: 
- Adamie kochasz Ty mnie? 
Adam odpowiada: 
- A kogo mam kochać?

Trener złości się na zawodnika:
- Ile razy mam ci powtarzać, ze konkurencja, w której startujesz nazywa się trójskok. To znaczy, ze odległość 17 metrów masz pokonywać trzema skokami, a nie jednym.

Dwie koleżanki w sklepie rozglądają się za ciuchami.
Podchodzi ekspedientka:
- W czym mogę pomóc?
- Szukam ciekawej sukienki na lato.
- Jakie ma pani wymiary?
- 170 cm, 50 kg, 90/60/90...
Na to koleżanka:
- No co ty Kaśka?! Nie jesteś na Gadu-Gadu!

Mężczyzna wyszedł na spacer nad brzegiem jeziora. Po chwili ujrzał blondynkę
biegającą wzdłuż brzegu i powtarzającą: "To niemożliwe! To niemożliwe!".
Mężczyzna zainteresowany jej zachowaniem, zapytał jej o to co się dzieje. A
ona na to:
- To niemożliwe, mój mąż zaledwie wczoraj nauczył się pływać, a dzisiaj
nurkuje już prawie od godziny!

Mistrz w pchnięciu kula do trenera:
- Dziś musze pokazać klasę... na trybunie siedzi moja teściowa.
- E! nie dorzucisz...

Niewidomy myje naczynia. Zaczyna od szklanek, talerzy. W końcu myje tarkę. Myje, myje, nagle odkłada i mówi:
Kurde, jeszcze w życiu takich głupot nie czytałem.

W aptece rozlega się przeraźliwy wybuch. Z zaplecza wychodzi aptekarz w poszarpanej koszuli i z twarzą usmarowaną sadzą. 
- Proszę pana - mówi do stojącego za ladą klienta. - Niech pan zaniesie tę receptę z powrotem lekarzowi i powie mu, żeby przepisał ją na maszynie. 

Dwóch gości popija sobie winko pod sklepem. 
Nagle podjeżdża elegancki samochód z którego wysiada jakieś zamożne małżeństwo. 
Kupują w sklepie niegazowaną wodę i zaczyna ja sobie popijać.
- Popatrz - mówi jeden z pijaczków - Piją wodę!
- No - mówi drugi - Jak zwierzęta...

Synek do tatusia: - Tatusiu, zrób, żeby słoniki biegały. 
- Syneczku, słoniki są zmęczone. 
- Tatusiu, błagam, zrób, żeby słoniki biegały. 
- Syneczku, słoniki są naprawdę bardzo zmęczone. Cały dzień biegały na twoją prośbę. 
- Tatusiu proszę! Proszę ostatni raz. 
- No dobra, ale na dzisiaj ostatni raz, bo słoniki padną! 
- Kooompaniaaaaa! Maski włóż! 3 okrążenia dookoła poligonu!

Facet idący ulicą spojrzał w górę i zobaczył w oknie Gościa walącego młotkiem staruszkę uczepioną ostatkiem sił parapetu. Zbulwersowany krzyczy:
- Panie, co pan robisz! Człowieka Pan zabijesz!
- To się pan odsuń.

Pani kazała dzieciom przynieść do szkoły swoje domowe zwierzątka... Małgosia przyniosła kotka, Jadzia pieska, a Jasio przyniósł żabę...
- No i co ta twoja żaba potrafi, Jasiu? - pyta pani.
Jasio szturchnął żabę, a ona: 
- Kła!
Jasio ze stoickim spokojem jeszcze raz szturchnął żabę, ale ona znowu: 
- Kła! 
Wreszcie Jasiu się zdenerwował i uderzył pięścią o stół, a żaba: 
- Kłanta namera, tarira kłantanamera, kłant namera...

Główny Urząd Ceł postanowił przeprowadzić ankietę wśród celników na temat łapówkarstwa. Jedno z pytań zadawanych przez komisję brzmiało: "Ile czasu potrzebujesz aby za łapówki kupić BMW?"
Celnik na polsko- niemieckiej granicy odpowiada: - Dwa, trzy miesiące.
Celnik na polsko-czeskiej granicy: - No, z pół roku.
Celnik ze "ściany wschodniej" po dłuższym zastanowieniu: - Dwa, trzy lata.
Komisja zadziwiona: - Tak długo?
Celnik ze "ściany wschodniej": - Chłopaki, nie przesadzajcie, BMW to w końcu duża firma...

Policja dala ogłoszenie w sprawie pracy - szukali blondynek. Zgłosiły się trzy na wstępne rozmowy. Policjanci badają ich inteligencje. Pokazują zdjęcie faceta (lewy profil) i pytają się: 
- Co może Pani powiedzieć o tym człowieku ? 
Blondynka 1 patrzy i patrzy i mówi: - On ma tylko jedno ucho... 
Komisja załamana wyrzuca blondynkę 1 i prosi następną. Znów to samo zdjęcie i pytanie. Blondynka 2 patrzy i mówi: - On ma tylko jedno ucho... 
znów wyrzucili i znudzeni zadają pytanie trzeciej.. Blondynka 3 patrzy i mówi: 
- On nosi szkła kontaktowe. 
Gliniarze wertują papiery - i rzeczywiście facet nosi szkła. Pytają się jak to wydedukowała. 
Blondynka 3: - Nie może nosić okularów bo ma tylko jedno ucho...

Taksówkarz w Warszawie złapał klienta - Japończyka.
Wiezie go swoim Daewoo, nagle ziuuuu.... coś go minęło...
Japonczyk podekscytowany:
- Honda... Made in Japan... bahdzo, bahdzo sibka...
Taryfiarz wkurzony mocno, ale nic jedzie dalej, nagle ziiuuuuu... znowu 
cos śmignęło bokiem
Japoniec z uśmiechem:
- Toyota... Made in Japan.... Sibka, mnostwo sibka
Taksówkarz z pianą na ustach jedzie dalej.
W końcu dowiózł klienta po kilku podobnych przypadkach i mówi:
- 400zł
Japoniec zdziwiony:
- Ciemu tak duzio taki krótki kurs?
Na to taksówkarz:
- Taksometr... Made in Japan... bahdzo, bahdzo sibka...

Rozmawia trzech staruszków w domu starców. Pierwszy mówi: chłopaki ja to mam problem. Mam kamienie w nerkach i żeby zdążyć na 7 na śniadanie, to muszę już o 6 wstać, żeby zdążyć coś wysikać. Drugi na to: to jeszcze nic, ja to mam takie zatwardzenie, że żeby zdążyć na 7 na śniadanie to muszę już o 5 wstać żeby się cośkolwiek załatwić. A na to trzeci:
-To wy faktycznie macie problem, bo ja o 5 sikam jak młody bóg o 6 robię kupę jak stodołę o 7 budzę się i idę na śniadanie. 

Widzi pan i po co było się tak rzucać, krzyczeć, kopać. Operacja przebiegła prawidłowo i nie powinno być żadnych komplikacji.
- Ale.. ale ja tu tylko okna przyszedłem umyć.

- Co robi blondynka z nosem w trawie? 
- Pasie kozy.

Kobieta zmusza ratlerka żeby jej służył.
- Daj spokój - mówi mąż - nic z tego nie będzie.
- Będzie, będzie. Z tobą też na początku nie wychodziło.

Córeczka pyta mamę:
- Dlaczego wyszłaś za tatusia?
- Ty dziecko też zaczynasz się dziwić?

-Klientka do sprzedawcy:
-Czy mogę przymierzyć tę sukienkę na wystawie?
-Oczywiście, ale mamy także przymierzalnię. 

Kowalski ze swoim Reksem wchodzi do tramwaju. Staje na pomoście koło takiej modnej paniusi, która po chwili cedzi przez usta:
-Niech pan weźmie tego psa! Pchły mi po nogach chodzą!
-Reks! - wrzeszczy na cały tramwaj Kowalski. - Wysiadamy! Ta pani ma pchły! 

- Proszę zwrócić uwagę swojemu dziecku, żeby mnie nie przedrzeźniało!
- Franiu, przestań robić z siebie idiotę.

Rozmowa w przedszkolu:
- Skąd się wziąłeś na świecie?
- Mama mówi, ze bocian mnie rzucił w kapustę.
- Aaa, to pewnie dlatego jesteś głąbem... 

-Mamo, z mego listu do św. Mikołaja wykreśl kolejkę, a wpisz łyżwy.
-A co, nie chcesz już pociągu?
-Chcę, ale jeden już znalazłem w waszej szafie. 

Tata pyta Kazia:
-Jak ci idzie w szkole?
-Dobrze. Nawet jeden nauczyciel ci zazdrości!
-Zazdrości? A czego?
-Już kilka razy złapał się za głowę i powiedział: "Gdybym ja był twoim ojcem..." 

Nauczycielka pyta chłopca:
-Dlaczego znowu nie było Kamila na chemii?
-Bo widzi pani, to taki proces chemiczny - wyparował. 

Jaś wraca do domu ze świadectwem szkolnym. Przed drzwiami zatrzymuje się, naciska guzik dzwonka i mówi: 
- No, nareszcie przekonam się, czy anioł stróż naprawdę istnieje. 

-Wiesz, mamo, Kazio wczoraj przyszedł brudny do szkoły i pani za karę wysłała go do domu!
-I co, pomogło?
-Tak, dzisiaj cała klasa przyszła brudna!

Po lekcji biologii Jasio stwierdza:
- Kto by pomyślał, że dziewczynki mimo wszystko mają takie znaczenie... 

- Po co jest chirurgowi potrzebna maska?
- Po to aby nie oblizywał skalpela.
- A głowa ?
- Aby miał czym otwierać drzwi na salę operacyjną , kiedy umyje ręce przed operacją. 

- Jak nazywa się żona Herculesa? 
- Frau Kules.

Piękna treserka bierze do swych ust kostkę cukru, którą lew wyjmuje straszliwymi zębami.
- Czy ktoś z widzów gotów jest powtórzyć ten numer? - nawołuje dyrektor cyrku.
- Ja powtórzę! - niespodziewanie zgłasza się młody mężczyzna. - Tylko zabierzcie tego lwa. 

Świeżo upieczony Nowobogacki był ciekaw jak powinno się poprawnie kreować image. Zapisał się więc do Klubu Nowobogackich...
- Masz najnowszego Volkswagena?
- No... nie.
- Masz dwupiętrową willę?
- No... nie.
- A masz chociaż taki łańcuch wysadzany brylantami i innymi drogimi kamieniami?
- No... nie.
- No to jak już to wszystko będziesz miał, to wtedy pogadamy.
Nowobogacki dzwoni więc do swojego służącego:
- Janie... Sprzedaj nasze Cadillaki i kup takie tanie, niemieckie gówno jakim teraz wszyscy jeżdżą.
- Dobrze Panie...
- I każ zburzyć dwa górne piętra naszej willi...
- Dobrze Panie... Coś jeszcze?
- Ta... zabierz Burkowi obrożę i mi ja przywieź.

Facet odbiera telefon i słyszy:
- Dzień dobry, czy to numer 444-44-44?
- Tak.
- Czy mógłby pan zadzwonić po pogotowie, bo mi się palec w czwórkę wkręcił.

Rzecz dzieje się w czasach, gdy masowo przywożono do Polski powypadkowy złom z Niemiec. Gość przywiózł coś takiego na lawecie do mechanika - masa pogiętej blachy:
- O w mordę - mówi mechanik - nieźle trzaśnięty. Będzie za dwa tygodnie.
Po tygodniu telefon. Dzwoni mechanik:
- Panie, jest problem. Co to za marka?
- A czemu?
- No bo jak bym tego nie klepał, wychodzi przystanek autobusowy... 

Stworzył Pan Bóg rośliny, patrzy i się cieszy, że takie ładne się udały. Stworzył Pan Bóg zwierzęta i patrzy na nie zadowolony bo są przepiękne. Stworzył Pan Bóg mężczyznę. No wyszedł idealny. Stworzył Pan Bóg kobietę. Patrzy, patrzy i stwierdza:
- Ty to się będziesz musiała malować... 

Św. Mikołaj przyjechał do Etiopii i rozmawia z dziećmi:
- Dzieci, a czemu wy takie chude jesteście?
- Bo nie jadłyśmy od miesiąca!
- Co! Jak nie jadłyście, to nie będzie prezentów!!!

Rozmawiają dwaj starsi panowie z brzuszkami:
- Podobno codziennie intensywnie uprawiasz gimnastykę?
- To prawda.
- A możesz już dotknąć swoją prawą ręką lewą nogę?
- Jeszcze nie ale już zaczynam ją widzieć.